„Ruch to próżność, konwersja to zdrowy rozsądek” – ten wyświechtany frazes słyszał pewnie każdy. Ale co z tego, skoro nadal spotykam przedsiębiorców, którzy patrzą w wykresy i zastanawiają się, dlaczego rosnące słupki nie przekładają się na przelewy na koncie. Zatem, czas wyłożyć kawę na ławę. Nie samymi cyferkami żyje e-commerce.

Poniżej przygotowałem zestawienie najczęstszych grzechów, które popełniasz (albo popełnia Twoja agencja). Jeśli coś z tego brzmi znajomo – masz problem. Ale spokojnie, pokażę Ci, jak go rozwiązać.

1. Zły ruch, czyli ściągasz nie tych ludzi, co trzeba

Wiesz, co to jest intencja zapytania (search intent)? W „SEO w praktyce” poświęcono temu zagadnieniu sporo miejsca i nie bez powodu. To absolutny fundament strategii, o którym wielu wciąż zapomina. Twój sklep pozycjonuje się na frazy informacyjne typu „jak wybrać buty do biegania” (czyli klasyczne Top of the Funnel – Tofu). Super, ruch jest. Tylko zapominasz, że ci ludzie przyszli poczytać, a nie kupić.

Jeśli nie zaoferujesz im przejścia głębiej w lejek sprzedażowy – np. poprzez dobrze wplecione linki do produktów lub przemyślany remarketing w Google Ads – po prostu zamkną zakładkę. Zatem powiem po raz kolejny: samo „bycie” w topach na przypadkowe słowa to za mało. Musisz docierać do klientów z konkretną intencją zakupową.

2. Analityka, która kłamie (bo sam ją źle ustawiłeś)

Kiedy instalujesz GA4 i myślisz, że „samo się zrobi”, to jesteś w sporym błędzie. Wymaga to holistycznego podejścia, o czym świetnie przypomina książka „Marketing internetowy w Google”. Zbieranie danych dla samego zbierania to strata czasu.

Zacznijmy od podstaw:

  • Zdarzenia (events) – jeśli nie mierzysz dodania do koszyka i rozpoczęcia procesu płatności, pracujesz na ślepo.
  • UTM-y – prowadprzygotuj taki symulatorzisz kampanie i nie wiesz, skąd przyszedł klient? Bez UTM-ów ani rusz.
  • Porzucenia koszyka – musisz wiedzieć, gdzie klient ucieka. Czy formularz jest za długi? A może brakuje szybkiej metody płatności?

Jeśli patrzysz tylko na ogólny ruch i współczynnik zaangażowania, to omija Cię cała biznesowa prawda.

3. Twój sklep ładuje się wolniej niż… szkoda gadać

Pamiętasz, co pisałem kiedyś o optymalizacji obrazów? Wielkie, nieprzycięte pliki w formacie PNG na stronie głównej zabijają czas ładowania. W poradnikach takich jak „SEO dla małych i startujących sklepów internetowych” przewija się to jako jeden z grzechów głównych e-commerce.

Klient nie będzie czekał 10 sekund, aż załaduje się Twój piękny slajder. Kliknie „wstecz” i pójdzie do konkurencji. Reguła jest prosta – albo ładuje się to szybko, albo wcale. Czas to pieniądz. W internecie ta zasada działa dosłownie.

Jak z tym walczyć?

  • Kompresuj zdjęcia – używaj formatów nowej generacji (np. WebP).
  • Wyrzuć zbędne wtyczki i skrypty, które tylko pozornie upiększają, a w rzeczywistości zwalniają działanie platformy.
  • Zainwestuj w porządny hosting, bo tanie serwery współdzielone to dobre miejsce na hobbystycznego bloga, a nie na poważny biznes.

4. Kopiuj-wklej od producenta, czyli brak contentu

Opisy produktów skopiowane żywcem z katalogu producenta? Naprawdę? Oprócz tego, że strzelasz sobie w kolano pod kątem Duplicate Content (powielonej treści), to całkowicie ignorujesz insight konsumencki.

Nie sprzedajesz funkcji, sprzedajesz rozwiązanie problemu. Jeśli Twój opis brzmi tak samo jak na 100 innych stronach, to dlaczego klient ma kupić akurat u Ciebie? Wyróżnij się albo zgiń. Musisz pisać do swojego klienta jego językiem. Twoja persona nie kupuje „wodoodpornej membrany”, kupuje „suche stopy na szlaku, gdy leje jak z cebra”. Serio, to działa.

Co dalej?

To zależy. Jeśli chcesz dalej przepalać budżet i dziwić się, dlaczego nie ma sprzedaży – nie zmieniaj nic. Jeśli jednak wolisz, by Twój sklep wreszcie zaczął pracować na siebie, weź się za weryfikację tych 4 punktów. Odpal Google Search Console, zajrzyj w zaawansowane raporty w GA4 i przeredaguj opisy kluczowych produktów.

Przestań myśleć, że „samo się pozycjonuje” i „samo się sprzeda”. Bo nie, nic się samo nie zrobi.

A na deser – mały symulator, jak różne parametry mogą wpływać na rentowność strony www.

Symulator: Zobacz, gdzie tracisz pieniądze

Szacowany współczynnik konwersji (CR): 1.00%
Szacowana sprzedaż: 100 szt.
Miesięczny przychód: 15 000 zł
*Założenie: Średnia wartość koszyka (AOV) to 150 zł.

Privacy Preference Center