Offwedding Workshop oczami mymi – czy pojechałbym po raz drugi?

Offwedding Workshop oczami mymi – czy pojechałbym po raz drugi?

Czasami OFF oznacza ON – taa, przewrotne stwierdzenie, ale tak się zdarza raz na jakiś czas i to wcale nie oznacza awarii. Zrozumieć ten fenomen można odwiedzając pewien budynek, ongiś zajezdnię tramwajową w Krakowskim Kazimierzu.

Cóż, można by długo opowiadać o tym, co tam się działo, z kim rozmawiało i jakie nowe pomysły i inspiracje przywiozło. Plejada prelegentów była imponująca – wisienki na torcie były aż dwie – obie stanowią markę samą w sobie. O ile o Danielu Bossy czy Pawle Tkaczyku nie trzeba specjalnie wspominać – bo kto ich nie zna, ten buła i tyle, o tyle pozostałe postacie był dla mnie dość intrygujące.

Pogadanka Miłosza Bolechowskiego sprawiła, że słowo plan wzniosło się na zupełnie inny poziom percepcji – gdyby to on odpowiadał za rozkład jazdy pociągów w Polsce – te byłby by na stacji regularnej niż w Japonii.

Justyna Bakalarska-Stankiewicz swoim wystąpieniem wyczerpała temat content marketingu niczym najlepszy jokey konia na Wielkiej Pardubickiej. Krzysztof Krzemiński w właściwy sobie sposób przekonywał do zrewolucjonizowania podejścia do oferty.

Daniel Bossy przekonał wszystkich, że nie ma kwoty, której nie warto wydać na reklamę na FB – pod jednym tylko warunkiem. Że przynosi ona zyski. W ten sposób dowiedzieliśmy się, że 150 tyś na jedną kampanię to wcale nie jest absurdalna kwota.

Dzień pierwszy zwieńczył okraszony wyśmienitą kuchnią czas rozmów i wymiany myśli. Dawno tak dobrze nie spędziłem czasu i nim się zorientowałem – nastał gong zwiastujący klasyczny “wypad z baru i widzimy się za parę godzin na kolejnym wykładzie”

Drugi dzień tego eventu, mimo, że miał trudniej – cóż, trudno było o świeżość umysłu po paru godzinach snu – to za sprawą Ewa Miszczyk-Wróbel i niuansów prawa autorskiego szybko usystematyzował kluczowe pojęcia. Co ciekawe – jak to bywa, Krakowska wizja porządku prawnego nieco odbiega od “centralnej” i przez to mówienie o paragrafach wcale nie musi być nudne.

Olimpia Jenczek – trudno mi w jednym zdaniu podsumować jej wystąpienie. Wiem jedno, jeśli ktoś o IG wie dużo – to Olimpia zalicza się do ścisłej czołówki. Z resztą, Poland Rock Festiwal to wystarczający wpis w portfolio by rozwiać wątpliwości. 

Lena Paracka Werner wbiła klina. W czasach, kiedy wszyscy lecą w klimaty rustykalne, boho i nie wiadomo co jeszcze – Ona zwróciła się w stronę w którą branża ślubna jeszcze nie spojrzała nawet na minutę. Naprawdę ciekawe zagadnienie i mam nadzieję, że to nie tylko moda jednego sezonu.

Paweł Tkaczyk rozbił bank opowieścią o wygrywaniu wojny cenowej i wielu innych ciekawych aspektach działania naszej firmy. Z właściwą sobie manierą porwał audytorium swoją historią. Mino, że nie jest to pierwszy wykład Pawła jakiego doświadczyłem uważam, że zawsze warto posłuchać jego caseów – było nie było, podobno to Batman nosi logo Pawła Tkaczyka.

Jeszcze jedna rzecz jest godna wspomnienia… Mizanie w Crystal Albums – całkiem fajnie prezentuje się taka oprawa. Ta widoczna na zdjęciu przypada mi do gustu całkowicie. Miękka, miła w dotyku i niejednolita – taka trochę inna. Z resztą, zdjęcie poniżej powie Ci więcej niż ja.

Tomasz „Niezniszczalny” niezmordowanie przemierzający kraj niczym Magda Gessler i tu zawitał z produktami od Eizzo. Miło było się spotkać po raz kolejny i pogawędzić o tym, co tam w monitorach piszczy.

Niby fajnie, ciekawie, ale wiecie co. To była pierwsza impreza, gdzie człowiek nie chodził głodny. Brzmi może śmiesznie, ale tak zaopatrzony i uzupełniany bufet widywałem w zupełnie innych okolicznościach. Żeby nie było, ponarzekać też trzeba.

Kazimierz od jakiegoś czasu to miejsce delikatnie mówiąc fatalne dla przyjezdnych. Dynamika zmian organizacji ruchu jest tak szybka, że nie nadąża za nią żaden system nawigacji. Cudem tylko udało się uniknąć mandatu za wjazd w strefy ograniczenia ruchu, tak samo jak cudem jest znalezienie miejsca parkingowego. Dla ambitnych jest jeszcze zadanie trudniejsze – znalezienie miejsca parkingowego bezpłatnego. Ostatecznie da się to zrobić, ale trzeba być przygotowanym na poszukiwania.

Jeśli ktoś mnie zapyta, czy warto pojechać na OffWedding Wokrshop 3 – powiem z czystym sumieniem, że jest to dobrze rokująca impreza nastawiona na naukę i networking. Miło było gościć na tegorocznej imprezie i z niecierpliwością wyczekuję ogłoszenia kolejnej edycji.

A tak po prostu – no kurka fajnie było i mi się podobało – spotkałem paru starych znajomych, poznałem paru nowych. Czego chcieć więcej…

Dołącz do dyskusji

eight + ten =