Łats jur nejm – Czyli czy nazwa może pogrążyć markę?

Łats jur nejm – Czyli czy nazwa może pogrążyć markę?

Czasami pytacie mnie o to, jak nazwać firmę, czy jaką wybrać domenę. Dziś więc będzie o tym, nie byłbym sobą gdybym nie wycisnął z tego drugiego dna, ale kolejno. Na początek o tym jak nazwa powinna być zbudowana. Potem przytoczę kilak przykładów marek, które tego nie wiedziały. Klasycznie też konkluzją moją będzie zachęta do refleksji, bo po co mam Ci podawać gotowe rozwiązania, skoro możesz uruchomić pokłady własnej kreatywności, bazując jedynie na moich podpowiedziach?

Zatem, zapinać pasy i lecimy. Jeśli jest tu ktoś, kto sądzi, że nazwa firmy (czy marki) jest nieistotna, bo jego zdjęcia same się bronią to może (a nawet powinien) w tym miejscy zakończyć lekturę. Nie dlatego, że się myli, a dlatego, że nie jest adresatem tego tekstu. Dlatego się myli.

Serio, nie trzeba być starym wyjadaczem by wiedzieć co obiegowo w branży oznacza Imię Nazwisko Photography… to się nie bierze znikąd.

Zatem, nazwa firmy wbrew pozorom powinna (bo o tym, że nie musi będzie później) spełniać kilka warunków. Pamiętać trzeba, że nazwa firmy jest naszą wizytówką, prawdopodobnie pierwszą rzeczą jaką klient pozna oraz najpewniej jedną z niewielu subiektywnych informacji o firmie jakie zapamięta.

A i jeszcze jedno – nazwa to może być nazwa formalna, czyli ta pod która firma widnieje w CIDG (lub KRS), nazwą może być oznaczenie produktów (czyli nazwy handlowe) oraz nawą może być domena internetowa – co to jest tłumaczyć chyba nie trzeba. Idealnie jest, kiedy wszystkie trzy są tożsame, choć nazwa formalna i handlowa być zbieżne nie muszą – firma produkująca Coca-Cola nazywa się The Coca Cola Company, a jej polski oddział to Coca Cola Beverages Polska Sp. z o.o.

Jak wyglądają wytyczne tworzenie nazw?

  • Nazwa niesie ze sobą określone informacje i treści
  • Nazwa wyróżnia firmą z otoczenia i jest nieszablonowa
  • Posiada zdolność do rejestracji – nie koliduje z innymi przedsiębiorstwami, zwłaszcza z konkurencja bezpośrednią
  • Nazwa musi być łatwa w wypowiedzeniu
  • Prostota zapisu
  • Łatwa do zapamiętania
  • Ponadczasowa
  • Nazwa powinna budzić pozytywne skojarzenia
  • Stosowność do branży i kręgu kulturowego

Zatem kolejno. Dobrze dobrana nazwa powinna z góry określać co robi firma – tu Imię i Nazwisko Photography się sprawdzi. Czy to będzie wyróżnienie – nie wiem, znaczy wiem, nie będzie. Zarejestrować się będzie dało, problemu nie ma. Kwestia wypowiadania i zapisywania – cóż, swego czasu była moda na atelie, atelier, alecoś tam fotograficzne. Photography złe nie jest, o ile wiesz, że twój klient miał minimum 2 z angielskiego, albo że angielski w ogóle zna. Ponadczasowość by była, pozytywne skojarzenia budzi większość nazw z baraży, więc tu idziemy dalej. Stosowność do branży i kręgu kulturowego ujdzie.

Teraz powinien być długi wykład o tym jak robić to dobrze (podobno w psychologii sprzedaży lepiej podkreślać atuty niż piętnować wady). Będzie jednak inaczej. Oto przykłady marek i firm które nie czytały mojego bloga (choć nie ja pierwszy to wymyśliłam) i olały kwestie nazewnictwa całkowicie, lub wystarczająco mocno, by wyszło jak wyszło.

Od 1919 roku istnieje pewna firma, wtedy dość innowacyjna. Specjalizuje się w produkcji żarówek, w Polsce od początku lat dziewięćdziesiątych. Już wiecie o kim mowa? Tak, to legendarny już w branży Osram. Nie są jednak wyjątkiem, w sklepach rowerowych znajdziecie asortyment marki Sram. W drogeriach zaś kosmetyki marki Pupa. Pozostaje mieć nadzieję, że te firmy nigdy nie połączą się w jeden koncern…

Taki naming nie jest domeną małych firm. Kto zna Toyota MR2? Chyba wszyscy, otóż, po francusku model ten wymawia się podobnie do polskiego odpowiednika „gówniany”. Zatem nic dziwnego, że nie był tam hitem sprzedaży. To wyjątek? A skąd – Mitsubishi, Pajero w Hiszpanii oznacza kogoś kto uwielbia samogwałt…

Można uznać, że nazwa ok, ale logo jest uniwersalne. Tak, z pewnością…

Kawę Sati pamiętacie? Otóż w Indiach słowo sati oznacza rytualne samospalenie wdowy podczas pogrzebu męża. Czujecie to hasło reklamowe – Sati – świeżo palona… No dobra, to logo i nazwa, ale produkt? Pozostańmy w Idiach – była kiedyś polska firma cukiernicza, która chciała podbić rynek słodyczy wypuszczając tam swoje przebojowe krówki. Tak kutwa, krówki w Iniach, kraju świętych krów. Sukces murowany.

Moi zamiłowani hejterzy powiedzą, że to nijak ma się do fotografii. Racja. Zatem przykład z naszego ogródka, to, że zdjęcia coraz częściej robi się na rynku globalnym. Jest pewien spec od fotografii lotniczej. Pan nazywa się Sam Chui… pozostając w temacie, o ile Xiaomi się w Europie broni, o tyle Koreańska firma farmaceutyczna w Polsce nie ma szans – O Hui.

Z podobnych przyczyn dostępne w Polsce chipsy Lay’s w Anglii nazywają się Walker’s – kto chciałby zajadać się “kłamcami”?

Pozostaje mi życzyć pomyślnych wiatrów przy poszukiwaniu nazw i wolnych domen dla nich, bo dobry nameing łatwy nie jest. Nie bez kozery istnieją firmy wyspecjalizowane w tworzeniu nazw za grube miliony.

Dołącz do dyskusji

20 − 11 =