Marketing fotografa dla opornych. Czyli co robić, żeby nie robić a zarobić?

Marketing fotografa dla opornych. Czyli co robić, żeby nie robić a zarobić?

Jest pewien ekspert, który ma niezawodny sposób na osiągniecie sukcesu. Chcesz wiedzieć jak to zrobić? Trafiłeś w świetne miejsce, ponieważ mam zamiar to wyłożyć tak, ze nawet Zdesperowana Panna Młoda będzie to w stanie pojąć i zrozumieć. Zatem do dzieła…

Ten ekspert to… Egzekutor 😉

Sprawa jest prosta i trudna zarazem, wymaga połączenia wiedzy z kilku dziedzin – od marketingu po fotografię. A, widzisz, możliwe, że zapomniałem wspomnieć – jeśli nie umiesz robić zdjęć – nic Ci nie pomoże, ale zakładam, że skoro czytasz mój blog dla PROfesjonalistów to coś tam o obsłudze i obróbce wiesz.

Mówi się, że marketing jest jak matematyka – taki sam niezależnie od języka i kraju. Osobiście uważam, że ta zasadą kierował się marketer marki Osram wymyślając nazwę żarówek na polski rynek… Owszem pewne zasady są uniwersalne, ale tak długo jak nie umiesz określić dla kogo, dla czego, jak i za ile chcesz pracować tak długo żaden marketer na świecie Ci nie pomoże.

No ale dobra, bądźmy ponadto. Co powinieneś zrobić?

Spotykaj ludzi…

Moje doświadczenia z Wami mówią mi, ze każdy fotograf szczerze nienawidzi obcowania z ludźmi. Może pisać co chce na swoim blogu o pasji, poznawaniu, ale serio, nie lubimy tego. A to błąd. Poważny. Cała zabawa polega na budowaniu marki i rozpoznawalności. Zatem tak długo jak długo nie wyjdziesz do ludzi tak długo będziesz dla nich anonimowy. Przykład? Jak myślisz jaki odsetek fotografów kojarzy mnie z budowania stron, wiedzy o seo, marketingu, PR i reklamie? Jak się o tym dowiedzieli? Jak Ty się o mnie dowiedziałeś?

No widzisz. Gdybym nie wyszedł do ludzi (choćby z linkiem do tego tekstu) to w życiu byś tu nie trafił, prawdopodobnie.

Fotografuj…

Nie, nie robię z Ciebie idioty. Choćby nie wiem co, ludzie lubią zdjęcia, ba, chcą wyglądać jak na zdjęciach (patrz reklamy leków czy kosmetyków). Zatem pokaż im coś czego będą chcieli. Pokaz im portfolio. Nie masz go? To je zrób. Jest na to wiele dróg, można to połączyć z działaniami nastawionymi na rozpoznawalność marki. Opcji jest wiele. Sprowadza się to tylko do jednego – te zdjęcia musza wyglądać. Perełkami ze stron klasy Nie fotografuję za Darmo rynku nie podbijesz, nie będę Cię oszukiwał.

Just do it..?

Teraz wisienka na torcie… Spędzasz mnóstwo czasu uganiając się za klientami, wydajesz kasę na reklamy, polecenia i mnóstwo innego „stafu” promocyjnego. I co dalej? Dupa.

Tak dupa. Jak przeglądam strony fotografów dochodzę do wniosku, że to nie oni są dla klienta, a klient dla nich. Co jest nie tak? Popatrz na swoją stronę kontakt – nie wiadomo skąd jesteś, nie wiadomo gdzie pracujesz, nie wiadomo nawet w jakich godzinach pracujesz. Jeśli jest numer telefonu to jak na średnią foto-polską – już jest nieźle. Czyli tak, robisz wszystko żeby pozyskać klienta, a gdy ten chce sprawdzić Twoją wiarygodność, czy nawet lokalizację – pokazujesz mu faka.

Nie wspomnę nawet o rezerwacji usług. Uzyskanie konkretnej, wiążącej oferty u niejednego z nas, nawet na sesję tak banalną jak zrobienie paszportówki to ze dwa spotkania, milion maili i akt łaski – fotograf się zgadza. Nie tak to ma działać. Postaw się w tej samej sytuacji – kupujesz samochód – kupa kasy w sumie – i co, nie wiesz za ile póki nie odwiedzisz salonu nie dowiesz się nic poza tym, ze taki samochód istnieje (a czasami nawet i nie tyle).

W dobie informacji tu i teraz, porównywarek cenowych i wszystkiego tego co sprawia, że wiele decyzji zakupowych jest podejmowanych pod wpływem impulsu Ty robisz wszystko, by impulsu nie było.

Fajnym przykładem na to jak może to wyglądać jest pewna bliska mi fotografka. Kasia Jata. Jej strona jest krokiem w dobrą stronę. Nie dość, ze oferta jest jasna, czytelna i zrozumiała nawet dla… no nie ważne dla kogo. To jeszcze umożliwia bookowanie sesji wprost na stronie. Zatem wykorzystuje impuls i efekt „fajne zdjęcia, chcę takie” pozyskuje klienta w mgnieniu oka nim ten zdąży obejrzeć strony konkurencji i odpowiedzieć na milion pytań do klienta.

Czy to działa? Nie mogę powiedzieć, ale Kasia jest zadowolona z tego jak zamieniła stronę z czegoś co „miała” na coś co „działa”. Dlaczego tak sądzę? Zobacz jej wpis tutaj….

Dołącz do dyskusji

nineteen + twenty =

5 komentarzy