O wysokich pozycjach w wyszukiwarkach marzy każdy fotograf. Klientów jakoś przecież zdobywać trzeba. A że walka o nich w tej branży toczy się w sieci, wypada zadbać o podstawowy kanał komunikacji, czyli stronę internetową. I uwaga, nie chodzi jedynie o zdjęcia! Napisać (nie tylko o sobie) też coś trzeba. Pozostaje pytanie: robić to na własną rękę, czy skorzystać ze wsparcia copywritera? Rzecz jasna: przeanalizuję dla Ciebie sytuację.

Dobra wiadomość jest taka, że pisać każdy może!

Zła niestety taka, że nie każdy potrafi. Jest wśród nas nieliczne grono nadludzi, super fotografów, którzy wszystkie aspekty działalności ogarniają osobiście. Historie do reportażu ślubnego robią od ręki. Są tacy, którzy chcieliby pisać (i nawet potrafią robić to dobrze), ale nie mają kompletnie czasu. Obróbka zdjęć i składanie albumów samo się przecież nie zrobi. A doby rozciągnąć się nie da. Jest też grupa, która pisze tak, jak czuje, niekoniecznie stosując zasady SEO (i poprawnej polszczyzny również). I wreszcie, są też tacy, którzy ograniczają się do zatytułowania reportażu ze ślubu czy z sesji narzeczeńskiej i dodania galerii zdjęć.

Gdyby tylko to wystarczyło…

Bo czy SEO istnieje bez dobrych treści?

No niestety nie. Algorytmy trzeba dobrze karmić, żeby dawały rezultaty. Treści na głównej i w zakładkach są punktem wyjścia działalności. Ale to blog z atrakcyjnym contentem (zachwycające zdjęcia + dobrze opracowany tekst) jest machiną, która pracuje na Twój sukces. Zgrabnie łączy wszystko to, co Google lubi najbardziej, czyli:

  • angażujące treści,
  • przepiękne fotografie,
  • systematyczne aktualizacje,
  • atrakcyjną formę przekazu,
  • sprytne linkowanie wewnętrzne,
  • trafione frazy kluczowe.

Jest tego trochę i wszystko się liczy.

No więc, co Ci da współpraca z copy?

Pozwolę sobie wymienić w podpunktach, żeby było krótko i treściwie. A więc oto co konkretnie zyskujesz, podejmując współpracę z copywriterem:

  • oszczędność czasu – jego nadmiar możesz wykorzystać dowolnie: na dopieszczanie fotoreportaży, na pracę nad rozwojem biznesu, na porządki w plikach, na przygotowanie zdjęć do publikacji, na zaplanowanie wpisów do SM do przodu, a nawet (!) na odpoczynek;
  • unikane treści – które w zależności od przeznaczenia będą wspierać sprzedaż, inspirować, budować Twój profesjonalny wizerunek;
  • fachową optymalizację – artykuły są opracowywane według aktualnych praktyk SEO i atrakcyjne wizualnie, a jednocześnie trafiają do ludzi: są ciekawe i dobrze się je czyta;
  • regularność publikacji – copy dostarcza wpisy blogowe na wskazane tematy z wyprzedzeniem. Dzięki temu jesteś w stanie zaplanować i zautomatyzować proces publikacji tak, by nawet w napiętym sezonie wpisy pojawiały się na blogu systematycznie. A to jest bezcenne!
  • szczerą opinię – dobry copywriter nie tylko napisze tekst. Podzieli się z Tobą spostrzeżeniami i doradzi, jak zbudować komunikację, co poprawić, żeby wszystko razem grało;
  • perspektywę i dystans – copy spojrzy na Twój biznes bez emocji, obiektywnie. Przekonasz się więc, jak postrzegają Cię osoby z zewnątrz. I czy o taki odbiór rzeczywiście chodziło.

Czy są minusy zlecania treści copywriterowi?

A i owszem. Nawet kilka.

Po pierwsze: ta praca kosztuje. Nie tylko pieniądze, ale też Twój czas. Jeśli zależy Ci, by treści, które wypełnią stronę, były dobre, zgodne z Twoim stylem i naturalne, na początku współpracy musisz poświęcić wolne minuty na wypełnienie briefu i/lub rozmowę. Dlaczego?

„Kiedy w grę wchodzi opracowanie treści wizerunkowo-marketingowych, czyli np. do zakładki o mnie, oferty, kontaktu – zawsze zachęcam, żeby się zdzwonić i chwilę pogadać. Brief jest punktem wyjścia, ale skupia się bardziej na kwestiach technicznych tekstu. I ma oczywiście ogromne znaczenie. Jednak to w trakcie rozmowy wyłapuję informacje, które dla mnie, jako copy, i dla fotografki/fotografa mają największą wartość. Nie raz mi się zdarzyło, że po oddaniu materiału klient pytał mnie, skąd wiedziałam o tym czy tamtym. I że czytając tekst, czuje w nim siebie. No właśnie po to są te rozmowy. Wychodzą w nich ważne rzeczy, o których przy wypełnianiu briefu w ogóle się nie myśli. A które finalnie wpływają na autentyczność i skuteczność”.

Paulina Fortuna-Ożga, copywriterka

Po drugie: osoba z zewnątrz nigdy nie będzie miała takiej wiedzy, jak Ty. O tym, jak negocjujesz oferty, jak rozmawiasz z klientami, na jakie ustępstwa jesteś w stanie pójść, jak pracujesz z ludźmi… Dlatego znów wracamy do punktu wyjścia, czyli zainwestowania czasu we wdrożenie copy.

Po trzecie: zdarza się, że na realizację zleceń trzeba dłużej poczekać. Dobrzy copywriterzy, którzy pracują solo, mają ograniczone moce przerobowe. Alternatywą dla nich są agencje. Terminy proponują co prawda krótsze, ale nigdy nie wiesz, na kogo tam trafisz. Nie masz bezpośredniego kontaktu z twórcą. I nie masz pewności, czy za Twoje treści zawsze będzie odpowiadać ta sama osoba.

Po czwarte: nie każdy copy czuje branżę fotograficzną. Napisać o pięknych zdjęciach, wspaniałych pamiątkach, zachodzącym słońcu i zakochanej młodej parze to żadna sztuka. Chodzi o to, by spojrzeć na biznes kompleksowo, czyli z perspektywy fotografa, potencjalnych klientów i tych, którzy już z usług skorzystali. I by użyć w tekstach odpowiednich argumentów, które: wesprą sprzedaż, będą inspiracją, zapracują na Twój wizerunek profesjonalisty.

Czy warto współpracować z copywriterem?

Napiszę tak: wszystkiego na własną rękę dobrze zrobić się nie da. Choć można próbować. Pytanie, czy bardziej opłaca się podejście „ryzyk-fizyk a nóż widelec się uda” czy przemyślane delegowanie zadań i spijanie śmietanki?

O wysokich pozycjach w wyszukiwarkach marzy każdy fotograf. Klientów jakoś przecież zdobywać trzeba. A że walka o nich w tej branży toczy się w sieci, wypada zadbać o podstawowy kanał komunikacji, czyli stronę internetową. I uwaga, nie chodzi jedynie o zdjęcia! Napisać (nie tylko o sobie) też coś trzeba. Pozostaje pytanie: robić to na własną rękę, czy skorzystać ze wsparcia copywritera? Rzecz jasna: przeanalizuję dla Ciebie sytuację.

Dobra wiadomość jest taka, że pisać każdy może!

Zła niestety taka, że nie każdy potrafi. Jest wśród nas nieliczne grono nadludzi, super fotografów, którzy wszystkie aspekty działalności ogarniają osobiście. Historie do reportażu ślubnego robią od ręki. Są tacy, którzy chcieliby pisać (i nawet potrafią robić to dobrze), ale nie mają kompletnie czasu. Obróbka zdjęć i składanie albumów samo się przecież nie zrobi. A doby rozciągnąć się nie da. Jest też grupa, która pisze tak, jak czuje, niekoniecznie stosując zasady SEO (i poprawnej polszczyzny również). I wreszcie, są też tacy, którzy ograniczają się do zatytułowania reportażu ze ślubu czy z sesji narzeczeńskiej i dodania galerii zdjęć.

Gdyby tylko to wystarczyło…

Bo czy SEO istnieje bez dobrych treści?

No niestety nie. Algorytmy trzeba dobrze karmić, żeby dawały rezultaty. Treści na głównej i w zakładkach są punktem wyjścia działalności. Ale to blog z atrakcyjnym contentem (zachwycające zdjęcia + dobrze opracowany tekst) jest machiną, która pracuje na Twój sukces. Zgrabnie łączy wszystko to, co Google lubi najbardziej, czyli:

  • angażujące treści,
  • przepiękne fotografie,
  • systematyczne aktualizacje,
  • atrakcyjną formę przekazu,
  • sprytne linkowanie wewnętrzne,
  • trafione frazy kluczowe.

Jest tego trochę i wszystko się liczy.

No więc, co Ci da współpraca z copy?

Pozwolę sobie wymienić w podpunktach, żeby było krótko i treściwie. A więc oto co konkretnie zyskujesz, podejmując współpracę z copywriterem:

  • oszczędność czasu – jego nadmiar możesz wykorzystać dowolnie: na dopieszczanie fotoreportaży, na pracę nad rozwojem biznesu, na porządki w plikach, na przygotowanie zdjęć do publikacji, na zaplanowanie wpisów do SM do przodu, a nawet (!) na odpoczynek;
  • unikane treści – które w zależności od przeznaczenia będą wspierać sprzedaż, inspirować, budować Twój profesjonalny wizerunek;
  • fachową optymalizację – artykuły są opracowywane według aktualnych praktyk SEO i atrakcyjne wizualnie, a jednocześnie trafiają do ludzi: są ciekawe i dobrze się je czyta;
  • regularność publikacji – copy dostarcza wpisy blogowe na wskazane tematy z wyprzedzeniem. Dzięki temu jesteś w stanie zaplanować i zautomatyzować proces publikacji tak, by nawet w napiętym sezonie wpisy pojawiały się na blogu systematycznie. A to jest bezcenne!
  • szczerą opinię – dobry copywriter nie tylko napisze tekst. Podzieli się z Tobą spostrzeżeniami i doradzi, jak zbudować komunikację, co poprawić, żeby wszystko razem grało;
  • perspektywę i dystans – copy spojrzy na Twój biznes bez emocji, obiektywnie. Przekonasz się więc, jak postrzegają Cię osoby z zewnątrz. I czy o taki odbiór rzeczywiście chodziło.

Czy są minusy zlecania treści copywriterowi?

A i owszem. Nawet kilka.

Po pierwsze: ta praca kosztuje. Nie tylko pieniądze, ale też Twój czas. Jeśli zależy Ci, by treści, które wypełnią stronę, były dobre, zgodne z Twoim stylem i naturalne, na początku współpracy musisz poświęcić wolne minuty na wypełnienie briefu i/lub rozmowę. Dlaczego?

„Kiedy w grę wchodzi opracowanie treści wizerunkowo-marketingowych, czyli np. do zakładki o mnie, oferty, kontaktu – zawsze zachęcam, żeby się zdzwonić i chwilę pogadać. Brief jest punktem wyjścia, ale skupia się bardziej na kwestiach technicznych tekstu. I ma oczywiście ogromne znaczenie. Jednak to w trakcie rozmowy wyłapuję informacje, które dla mnie, jako copy, i dla fotografki/fotografa mają największą wartość. Nie raz mi się zdarzyło, że po oddaniu materiału klient pytał mnie, skąd wiedziałam o tym czy tamtym. I że czytając tekst, czuje w nim siebie. No właśnie po to są te rozmowy. Wychodzą w nich ważne rzeczy, o których przy wypełnianiu briefu w ogóle się nie myśli. A które finalnie wpływają na autentyczność i skuteczność”.

Paulina Fortuna-Ożga, copywriterka

Po drugie: osoba z zewnątrz nigdy nie będzie miała takiej wiedzy, jak Ty. O tym, jak negocjujesz oferty, jak rozmawiasz z klientami, na jakie ustępstwa jesteś w stanie pójść, jak pracujesz z ludźmi… Dlatego znów wracamy do punktu wyjścia, czyli zainwestowania czasu we wdrożenie copy.

Po trzecie: zdarza się, że na realizację zleceń trzeba dłużej poczekać. Dobrzy copywriterzy, którzy pracują solo, mają ograniczone moce przerobowe. Alternatywą dla nich są agencje. Terminy proponują co prawda krótsze, ale nigdy nie wiesz, na kogo tam trafisz. Nie masz bezpośredniego kontaktu z twórcą. I nie masz pewności, czy za Twoje treści zawsze będzie odpowiadać ta sama osoba.

Po czwarte: nie każdy copy czuje branżę fotograficzną. Napisać o pięknych zdjęciach, wspaniałych pamiątkach, zachodzącym słońcu i zakochanej młodej parze to żadna sztuka. Chodzi o to, by spojrzeć na biznes kompleksowo, czyli z perspektywy fotografa, potencjalnych klientów i tych, którzy już z usług skorzystali. I by użyć w tekstach odpowiednich argumentów, które: wesprą sprzedaż, będą inspiracją, zapracują na Twój wizerunek profesjonalisty.

Czy warto współpracować z copywriterem?

Napiszę tak: wszystkiego na własną rękę dobrze zrobić się nie da. Choć można próbować. Pytanie, czy bardziej opłaca się podejście „ryzyk-fizyk a nóż widelec się uda” czy przemyślane delegowanie zadań i spijanie śmietanki?