Metod na prowadzenie marketingu jest cała masa, jedne są wręcz oczywiste, inne, mimo że dawno sklasyfikowane i opisane – postrzegane są jako działania niestandardowe. Zatem które są tymi typowymi i popularnymi?

Aby mieć stosowne tło, polecam uwadze lekturę tekstu Marketing w fotografii – czyli tak naprawdę co? który pomoże w poznaniu w miarę szerokiej palety typów marketingu.

Tym razem pochylimy się nad wybranymi rodzajami, aby nieco bardziej przybliżyć ich zasady i charakterystykę. Zatem ruszamy…

Digital marketing

Na początek moja ulubiona dziedzina – digital marketing. To tu znajdziemy pozycjonowane (inaczej SEO) czy kampanie PPC (najczęściej Google Ads). Tu też gości temat reklam na Facebooku, Instagramie czy innych socialach. Co więcej, jeśli piszesz bloga, to również znajdujesz się w grupie digitalowców (ale i pod content marketing się zaliczasz). Ten termin jest tak obszerny jak obszerny jest internet. Digital marketingiem jest też wysyłka newsletterów a nawet sekcja newsów o ile Twoja strona taką posiada. Ba, tekst, który teraz czytasz też jest digital marketingiem. Zatem wszystko co cyfrowe i służy do komunikacji Twojego istnienia jako takiego – będzie śmiało można nazwać digital marketingiem właśnie.

Offline marketing

Tu też mamy spory worek działań pod jednym hasłem. W dużym uproszczeniu mówimy o wszystkim, co nie dzieje się w świecie cyfrowym, więc możemy ująć tu ulotki, bilbordy, obecność w prasie czy na targach. Pewnie już się zastanawiasz w takim razie czy te podziały są sensowne? Poniekąd tak, ale warto wiedzieć, że się przenikają – i tak artykuł – raz na blogu, raz drukowany – zawsze będzie content marketingiem, ale zależnie od miejsca publikacji – raz digital, raz offline marketingiem również. Może też być Employer Brandingiem albo działaniem PRowym, Sprzedażowym albo paroma innymi. Tu w zasadzie wszystko się przenika, łączy i miesza na zmianę. Dość dygresji, idźmy dalej. Jeśli komunikujesz się z klientami za pomocą poczty tradycyjnej wysyłając im choćby katalog albo wydajesz gazetki reklamowe – mowa zawsze będzie o marketingu offline. Co ważne, reklamą/marketingiem offline jest też reklama radiowa i telewizyjna. Choć na pozór jest to trochę dziwne, to trzeba też pamiętać o tym, że telewizja jest nadal najmocniejszym i najefektywniejszym źródłem zasięgu, dopiero potem są social media, czy YouTube i radio. Ktokolwiek choć trochę siedzi w marketingu pewnie wie, że Budweiser to swego czasu mistrz reklamy TV, w Polsce całkiem udane kampanie prowadziło Allegro czy Żubr – o nich za moment, a Bud? Ta kampania, którą dziś już pewnie tylko boomerzy (podobno już się zaliczam) sprawiła, że sprzedaż wystrzeliła z jakichś 2,4 mln baryłek to 99,2 mln. Znaczy się pik w górę lekko licząc o 4000%! Ciekawe jaką premię zgarnął ich marketing?

Rodzimy portal aukcyjny od lat słynie ze świetnych reklam. Są doskonale skonstruowane i cóż, nie jedna wyciskała już łzy. Jedna z moich ulubionych to ta:

Mamy tu zastosowane chyba wszystkie 22 zasady opowieści Pixara.

Inbound marketing

Teraz dwa nieco trudniejsze pojęcia – Inbound to rodzaj marketingu, który ma odkrywać rozwiązania. Stosując tą drogę tworzysz na przykład treści, które mają przyciągać potencjalnego klienta – twoim celem nie jest od samego początku sprzedaż. Trudno o lepszy przykład niż ten wpis i cały mój blog. Trafiają tu osoby, które chcą poszerzyć wiedzę a bywa, że po jakimś czasie zaczynamy współpracować.

Outbound marketing

marketing zaś przypomina trochę sprzedawcę na straganie. Nawołuje on klientów, ale co do zasady niekoniecznie interesuje się tym czego klient szuka. Po prostu radośnie nawołuje “kartofle młode, pyszne i jędrne” nie bacząc na to, przy przechodnie przyszli po kartofle, czy pyry, a może szukają akurat gruli albo po prostu ziemniaków. Zatem outbound marketing lepiej sprawdza się w sytuacjach, kiedy Twój produkt jest w miarę uniwersalny, szybko rotujący i większość Twojej grupy docelowej go potrzebuje. Idealnie tu pasuje cała branża spożywcza, FMCG czy dobra podstawowe. Chcąc szybko rozróżnić in i outbound marketing można by powiedzieć, że inbound skupia się na komunikacie klienta, a outbound ciężar komunikatu kładzie po stronie sprzedawcy. Aby jeszcze bardziej podbić Twoją percepcję pojmowania tych pojęć wystarczy dodać, że tak naprawdę lejek sprzedażowy może zaczynać się inboud marketingiem, a kończyć outboundem – proste prawda? Co więcej, kampania Google Ads również może być zbudowania w myśl in i out bound marketingu. Tu podobnie jak w SEO wiele można skwitować uniwersalnym “to zależy”. Dobrym przykładem outbound marketingu będą billboardy, czy cold calling. W ikoną outbound od lat jest Times Square – królestwo outbound:

Content marketing

Oto od kilku sezonów król i gwiazda salonów. Marketing treści, czy content marketing. Reprezentant Inbound Marketingu, w wersji digital i offline. Pan i Władca umysłów marketerów i bożyszcze pozycjonerów. Podstawowym założeniem marketingu treści jest rozwiązywanie problemów odbiorcy i przy okazji budowanie zaufania do marki. Produkt, który promujemy jest odkrywany mimochodem, przy okazji lektury tekstu – czasami na zupełnie inny temat. Content marketing bywa łączony z opcją płatnego dostępu do treści – najczęściej formie pay by lead – czyli zapisu do newslettera, czy pozostawienia danych kontaktowych jako warunku lektury całego tekstu. Doskonałymi reprezentantami tego rodzaju marketingu mogą być z powodzeniem:

  • artykuły na blogu
  • filmy i vlogi
  • podcasty
  • webinary
  • case studies
  • e-book
  • infografiki
  • Search Engine

Marketing

Czyli marketing w wyszukiwarkach, a prościej – promocja i reklama w wyszukiwarce. SEM możemy podzielić na dwa rodzaje – płatny – powszechnie znany Google Ads (ale każda wyszukiwarka posiada własny system reklamowy o czym warto pamiętać) oraz bezpłatne – czyli płatne, ale w innym miejscu – wyniki organiczne, a znane szerszej publiczności pod nazwą SEO – czy pozycjonowanie. O tym segmencie marketingu mógłbym opowiadać godzinami – co zresztą miało miejsce podczas szkoleń i kursów, na których bywam w roli prowadzącego – ale to co na tym etapie musisz wiedzieć to, że na efekty działań SEO trzeba zwykle poczekać, zaś SEM rozumiany jako Google Ads – daje efekt natychmiastowy, skalowalny i możliwy do zatrzymania, zaś na wyniki pozycjonowania trzeba długo czekać na ich wpływ na pozycje i nie sposób regulować efekt tych działań.

Growth marketing

Słowo równie popularne, zwłaszcza w ogłoszeniach o pracę. W najprostszym podejściu są to zintegrowane działania prowadzące do wzrostu dochodu na wszystkich polach aktywności marki. Pojęcie weszło na salony w okolicach roku 2000, kiedy rosnąca ilość startupów potrzebowała innego podejścia do marketingu, aby móc skutecznie konkurować z rozwiniętymi już firmami. Ten rodzaj działania startupy wykorzystały też do zwracania uwagi inwestorów dowodząc w ten sposób możliwości skalowania swoich działań marketingowych i tego, że rosnący biznes podała rosnącej liczbie klientów. Przykładami marek, które bardzo mocno skupiły się na Growth Marketingu to Slack czy Uber. najczęściej zaś chyba podnoszonym w analizach przykładem tego rodzaju działań marketingowych jest Notion – połączenie chyba większości usług służące lepszej pracy zespołowej. Jako podwaliny sukcesu platformy uważa się świetny i dopracowany produkt, głośną społeczność i model freemium który pozwala w przystępny sposób pozyskiwać nowych użytkowników i utrzymać ich za sprawą jakości produktu. Pomaga też to, że użytkownicy mogą tworzyć i udostępniać innym szablony i schematy które napędzają tylko jakość produktu i pozwalają rozwijać grupę zaangażowanej społeczności a ta zaś napędza przypływ nowych użytkowników. Istne marketingowe perpetuum mobile, gdzie użytkownicy wpływają na atrakcyjność produktu dla kolejnych użytkowników.

B2B marketing

Tu wracamy do bardziej utartych szlaków. Podział marketingu na B2B i B2C funkcjonuje w naszej świadomości od wielu już lat. Ta klasyfikacja nie skupia się na typie działania, a odbiorcy tych działań. B2B to nic innego jak marketing business-to-business i jest aktywnością nastawioną na budowanie relacji i sprzedaży między firmami. Oprócz oczywistych przykładów jak leasingi za marketing B2B można obrać większość działań na LinkedIn – społeczności skupiającej się bardziej na zawodzie i pracy niż ma to miejsce na bardziej “cywilnym” Facebooku. Zatem jeśli chcesz dotrzeć do konkretnych grup zawodowych, albo stanowisk (na przykład inżynierowie produkcji) to prawdopodobnie najłatwiej będzie od nich dotrzeć właśnie tam. Czytając niektóre magazyny można natrafić na reklamy hoteli informujących o ofercie na szkolenia i eventy firmowe – tu również typowe działanie B2B. No i być może najprostszy przykład – reklamy hostingu czy aparatów dla profesjonalistów.

B2C marketing

Business-to-Consumer dla odmiany celuje w konsumenta. Większość fotografów porusza się w tym właśnie segmencie docierając do par młodych czy rodziców. To tu ulokowana jest oferta na fotografię noworodkową, brzuszkową, ślubną czy komunijną. Tu nie trzeba daleko się rozglądać za przykładami – lwia cześć wszystkim reklam jakie codziennie widujemy to ta właśnie grupa – od radia, prasy, telewizji, przez billboardy, plakaty, ulotki aż po w zasadzie cały Facebook i trzy czwarte internetu w ogóle. Allegro, Zalando, Apart, Coca-Cola… Sporo tego i czasami można mieć wrażenie, że na 6 miliardów ludzi na świecie jesteś Ty, a pozostałe 5 miliardów 999 milionów 999 tysięcy 999 próbuje Ci coś zareklamować. Twarde dane są nieco inne, ale żeby była w tym jakaś drastyczna różnica – nie powiem 😉 Rankingów kampanii jest sporo, ale mój osobisty wysoko notuje się kampania “Adoptuj dla dobra psów” – jak to zwykle bywa – spełnia ona kryteria wielu rodzajów marketingu.

Affiliate marketing

Marketing afiliacyjny to bardziej zaawansowana forma polecenia. Występuje w sytuacji, w której marka wynagradza polecającego za skuteczną sprzedaż. To prawdziwe poletko ryżowe grow hakerów, którzy dzielnie walczą na rzecz marek i choćby przy pomocy mikro influencerów budują zasieki. Przeważnie każda taka tuba reklamowa jaką się staje otrzymuje specjalne linki i kody trackingowe by móc dokumentować transakcje, które doszły do skutku za sprawą takiego ambasadora. Inna formą tego rodzaju działania mogą być premie za polecenia w rekrutacji – mechanizm jest bardzo podobny. W ten sposób jako afiliant – działa ceneo, nokaut a bardzo często spotkać się można z programami partnerskimi które o afiliację właśnie się opierają. Dobrze skonstruowana afiliacja pozwala generować zyski przy relatywnie niskim koszcie i to w tej metodzie jest wspaniałe. Co warte podkreślenia, w relacjach B2B afiliacja również ma miejsce i jej przykładem mogą być programy chociażby Microsoftu wspierające sprzedaż oprogramowania dla firm.

Social media marketing

Kolejne raczej dobrze znane pojęcie, za którym kryje się obecność w portalach społecznościowych. Facebook, Instagram Twitter, Tik Tok i wiele innych podbiło nasze strzechy z równą intensywnością, niemniej liczące się biznesy spotkać można w każdym większym tego typu medium. Jak dziś pamiętam czasy, kiedy fotografowie zarzekali się, że Tik Tok nie jest dla nich, a dziś z radością obserwuję kilak fajnie prowadzonych kont przez Polskich fotografów. Ktoś pewnie znowu zapyta, czy to sprzedaje. To zależy. Zależy do tego co oferujesz, czy jest to w ogóle coś wartego kupna, ale trzeba też pamiętać, że nie jesteś jak przywołany już tu sprzedawca na straganie – cześć Twoich działań musi mieć charakter wizerunkowy a część sprzedażowy inaczej ciężko będzie Ci przekonać klientów do skorzystania z Twojej oferty. Zatem tu przykładem jest cały Facebook, ale ostatnio największą furorę robi Giuseppe…

Brand marketing

Ten rodzaj marketingu nie jest w Polsce zdaje się nazbyt popularnym i dość trudno uchwycić jego meritum, jednak – podejmuję ryzyko. To działania prowadzone tak, by ich osią nie był produkt – a marka. Najlepszym tego przykładem będzie Visa – która co do zasady nie reklamuje swoich kart płatniczych – ba, nawet jeśli by tak uznać, to nie kupisz ich od Visa, a najwyżej od swojego banku. Visa stawia na wizerunek marki. Innym mocnym graczem w tym rodzaju działań marketingowych jest na pewno Apple – marka stała się sama w sobie synonimem cech swoich produktów. Czym jest BMW? Radością z jazdy jak głosi ich motto. Nie ważne o jakim samochodzie mówimy, obcując z BMW cieszysz się samym faktem jazdy (niekoniecznie prowadzenia!) tych pojazdów. Swoją drogą ciekawe, kiedy marketing BMW dostrzeże mojego bloga, bo ostatnio dość regularnie marka się w moich wpisach pojawi. Nie, nic nie sugeruję, ale z drugiej strony – byłbym skłonny pójść na jakiś product placement 😉 Zatem mniej ważne staje się co marka produkuje a zyskuje w przekazie to – jaka marka jest. Coca – Cola orzeźwia, Wedel wywołuje uśmiech i tak dalej. Warto też nadmienić, że choć ten rodzaj marketingu może się kojarzyć z B2C, to w relacji B2B marketing marki również ma miejsce. Jakby nad tym się chwilę zastanowić to i Paweł Tkaczyk się tu świetnie wpisze – bo jak wszyscy wiemy zarabia opowiadaniem historii, ale nikt krucze nie wie o czym…, dopóki ich nie wysłucha 🙂

Direct marketing

W marketingu bezpośrednim nie ma mowy o szerokiej skali działania, kampaniach w telewizji czy billboardach przy autostradzie. Oczywisty przykład tego rodzaju marketingu – nasza skrzynka na listy, czasem uginająca się pod ilością ulotek weń wetkniętych. W wersji cyfrowej będzie to masa maili które codziennie usuwamy bez otwierania, albo telefony zachęcające do zakupu usług i produktów. Powiedz sobie szczerze – to chyba najmniej lubiane dziecko ze wszystkich typów marketingu i obarczone sporym bagażem negatywnych doświadczeń. Sam w sobie direct marketing zły nie jest, ba, bywa całkiem tani i efektywny, ale lata działań nie zawsze sensownie zaprojektowanych przyprawiły go o etykietkę niezbyt lubianej formy kontaktu konsumentów z produktami i usługami.

Influencer marketing

Tu sprawa wydaje się prosta. Marki wchodzą współpracę z znanymi osobami a celem jest promocja produktów wśród fanów znanej osoby. Tu influencerem może być każdy w zasadzie, a im większy generuje on zasięg – tym lepiej. Do grona najbardziej znanych na pewno zaliczyć można Annę Lewandowską, Cristiana Ronaldo czy Froza i Wersow. Mechanika tego działania ma różne podłoże, czasami to siła autorytetu, czasami zaufania, mody albo chęć naśladownictwa – finalnie sprowadza się to do tego, że fani influencera zainspirowani jego postawą – sięgają po promowany produkt. Nie oznacza to, że każdy kto ogląda piłkę nożna sięgnie po telefon reklamowany przez Roberta Lewandowskiego, ale jakaś ich część tak właśnie się zachowa. Przykłady takich działań mogą być mniej lub bardziej oczywiste, bywa, że taka współpraca z influencerami jest dość dyskretna i nie kończy się wielką kampanią reklamową, a przemycaniem od czasu do czasu wzmianki. W końcu wszyscy przecież wiemy, że Canon produkuje najlepszy sprzęt dla fotografów i nikogo to dziwić nie powinno.

Email marketing

Email marketing ma dwa oblicza, jedno znane z każdej darmowej skrzynki pocztowej zasypywanej setkami listów które mniej lub więcej (przeważnie mniej) trafiają w nasze gusta i potrzeby – to znamy wszyscy i tego się nie lubi – choć skoro się to robi – to znaczy, że się działa i zwraca. Co ważne, chyba wszystkie systemy do wysyłki maili pozwalają tworzyć łańcuchy zdarzeń i scenariuszy. Jest to narzędzie powszechnie stosowane w budowaniu lejka konwersji a także jako element wirtualnych kursów. Wyobraź sobie sytuację, w której w pierwszym mailu zadajesz pytanie i dwie możliwe odpowiedzi – po kliknięciu każdej z nich system może wysłać maila którego treść zależy od pierwotnego wyboru. Innym rozwiązaniem jakie się stosuje to eliminacja wysyłek, do osób które zbyt rzadko otwierają nasze maile – w ten sposób oddzielamy wirtualne ziarno od plew i optymalizujemy koszt kampanii. Stosując takie rozwiązania jesteś w stanie całkiem sporo dowiedzieć się o swoich odbiorcy i finalnie zaproponować mu spersonalizowany produkt, którego szansa zakupu znacząco rośnie. Jak to zwykle bywa, najtrudniejszym elementem tej strategii jest dobre zaplanowanie ścieżek i dostarczenie treści która odbiorca będzie chciał poznać. Tu raczej nie działa mail typu “kup, kup, kup teraz”.

Marketing szeptany

Ta taktyka w wersji offline najczęściej spotykana jest w usługach – branża budowlana, fryzjerska, fotografowie bardzo często bazują na niej jako podstawowej (a czasami nawet jedynej) formie marketingu. To nic innego niż polecenia. Marketing szeptany na dobre też się rozgościł się w digitalu i tu przybrał formę albo pytań o polecenia, albo celowego działania, w którym mniej lub bardziej przypadkowo rekomendujemy czyjeś usługi. W najbardziej szlachetnej wersji marketingu szeptanego jego inicjatorem jest klient, który zadowolony z wykonania usługi czy produktu, czy samej obsługi – mówi o tym. W ten sposób organicznie i oddolnie może powstać wrażenie, że marka jest tak dobra, że klienci chcą się dzielić doznaniami z jej obcowaniem. Częściej w marketingu można zaobserwować ten drugi rodzaj działań – zwłaszcza widoczny w SEO – gdzie pod wpływem zamierzonych działań marka staje się tematem do dyskusji. Co ciekawe w 2015 roku badania Nielsen wykazało, że 83% respondentów w aż 60 krajach ufało rekomendacją znajomych i rodzin. Kiedy zapytano ich o opinie dostępne w sieci – współczynnik zaufania spadał do 66% – co moim zdaniem i tak jest wysokim wskaźnikiem patrząc na to, jak nieudolne czasami potrafią być rekomendacje pisane na zlecenie. Warto dodać, że punktem startu marketingu szeptanego nie musi być zawsze produkt – może to być marka, albo jej konkretne działanie. Bywa, że punktem startu dyskusji są inne działania firmy – często są to działania o charakterze charytatywnym. Jeśli chcecie zobaczyć coś, co swego czasu było Królem Szeptanek, a przy okazji całkiem udanym viralem, to warto się zainteresować płytą wiórową z Leroy Merlin: 

https://www.leroymerlin.pl/elementy-mebli-i-okucia/plyty-wykonczeniowe/plyty-wiorowe-laminowane-i-surowe/plyta-wiorowa-meblowa-laminowana-hpl-biala-u511-18-mm-280×207-cm-swiss-krono,p7519,l841.html

To co wydarzyło się w sekcji komentarzy to prawdziwa kopalnia dobrej zabawy

Event marketing

Ten rodzaj taktyki działań marketingowych nie powinien być dla nikogo zagadką. Wszelkiej maści targi czerpią z tego typu marketingu to co najważniejsze. Warto może przypomnieć tylko, że celem tego rodzaju marketingu jest tworzenie niezapomnianych doświadczeń przez zaangażowanie uczestników eventu oraz zachęcenie ich do bezpośredniej interakcji z marką. Ta interakcja może polegać na wypróbowaniu produktu, oglądaniu jego pokazu, uczestnictwo w koncercie (Orange Festival czy Męskie Granie), premiery targowe czy kongresy i konferencje. Jako że piszemy o marketingu zapewne słyszałeś o oprogramowaniu Salesforce i dobrze, ciekawe tylko czy wiesz, że w stanach od prawie 20 lat funkcjonuje event o nazwie Dreamforce. To całkiem spory, trzydniowe wydarzenie dla klientów i społeczności skupionej wokół salesforce. To naprawdę ciekawie zaprojektowane doświadczenie w obcowaniu z marką, oprócz typowych dyskusji, prezentacji czy szkoleń na Dreamforce można zdobyć niektóre certyfikaty kwalifikacji a także całkiem miło spędzić czas w budowanym na tą okoliczność wesołym miasteczku. Całość wieńczy impreza. Skoro już o imprezach mowa, to w naszym ogródeczku całkiem nieźle z event marketingiem radzi sobie Linkhouse, który przy okazji urodzin niby przypadkiem, a jednak celowo jest w stanie w jednym miejscu zgromadzić całkiem pokaźne grono specjalistów od pozycjonowania. Od trochę lepszych amatorów po gwizdy wielkiego formatu.

Marketing Partyzancki

Ta taktyka to kolejna hybryda w zasadzie. Polega na korzystaniu z nadarzających się okazji w sposób niekonwencjonalny i dąży do wywołania silnych emocji i przekazu.  Kluczowe cechy marketingu partyzanckiego:

  • niska cena
  • wysoka kreatywność
  • prosty i krótki przekaz
  • często operuje w miejscach publicznych
  • tworzy silne wrażenia

Żeby lepiej pokazać o czym mowa warto tu pokazać klika przykładów świetnych akcji wpisujących się właśnie w ten rodzaj taktyki marketingowej.

Proste, genialne, stosunkowo niedrogie i na pewno wywołało spore zamieszanie. Czyli zrobiło dokładnie to, czego po partyzantach spodziewać się należy.

Wnioski też nie są proste.

Chciałbym móc Ci powiedzieć, że podział dziedzin i strategii marketingu jest prosty, że coś co jest białe zawsze białym będzie, ale niestety wygląda to inaczej. Niemal każde działanie da się zaliczyć do przynajmniej kilku rodzajów marketingu a jego klasyfikacja bywa uzależniona od samego komunikatu. Najważniejszym wnioskiem po lekturze tego tekstu powinno być, że nachalne atakowanie z komunikatem “kup” działa niezbyt często i w bardzo ograniczonym zakresie, to jedno, dwa – ogół działań marketingowych powinien być częścią większego planu i pomysłu a nie łapaniem okazji i zrywów w przypływie fantazji. Marketing to twarz Twojej marki i oprócz tego, że musi wypowiadać się na odpowiednim do odbiorców poziomie, to powinna też jakoś przyzwoicie wyglądać.

Metod na prowadzenie marketingu jest cała masa, jedne są wręcz oczywiste, inne, mimo że dawno sklasyfikowane i opisane – postrzegane są jako działania niestandardowe. Zatem które są tymi typowymi i popularnymi?

Aby mieć stosowne tło, polecam uwadze lekturę tekstu Marketing w fotografii – czyli tak naprawdę co? który pomoże w poznaniu w miarę szerokiej palety typów marketingu.

Tym razem pochylimy się nad wybranymi rodzajami, aby nieco bardziej przybliżyć ich zasady i charakterystykę. Zatem ruszamy…

Digital marketing

Na początek moja ulubiona dziedzina – digital marketing. To tu znajdziemy pozycjonowane (inaczej SEO) czy kampanie PPC (najczęściej Google Ads). Tu też gości temat reklam na Facebooku, Instagramie czy innych socialach. Co więcej, jeśli piszesz bloga, to również znajdujesz się w grupie digitalowców (ale i pod content marketing się zaliczasz). Ten termin jest tak obszerny jak obszerny jest internet. Digital marketingiem jest też wysyłka newsletterów a nawet sekcja newsów o ile Twoja strona taką posiada. Ba, tekst, który teraz czytasz też jest digital marketingiem. Zatem wszystko co cyfrowe i służy do komunikacji Twojego istnienia jako takiego – będzie śmiało można nazwać digital marketingiem właśnie.

Offline marketing

Tu też mamy spory worek działań pod jednym hasłem. W dużym uproszczeniu mówimy o wszystkim, co nie dzieje się w świecie cyfrowym, więc możemy ująć tu ulotki, bilbordy, obecność w prasie czy na targach. Pewnie już się zastanawiasz w takim razie czy te podziały są sensowne? Poniekąd tak, ale warto wiedzieć, że się przenikają – i tak artykuł – raz na blogu, raz drukowany – zawsze będzie content marketingiem, ale zależnie od miejsca publikacji – raz digital, raz offline marketingiem również. Może też być Employer Brandingiem albo działaniem PRowym, Sprzedażowym albo paroma innymi. Tu w zasadzie wszystko się przenika, łączy i miesza na zmianę. Dość dygresji, idźmy dalej. Jeśli komunikujesz się z klientami za pomocą poczty tradycyjnej wysyłając im choćby katalog albo wydajesz gazetki reklamowe – mowa zawsze będzie o marketingu offline. Co ważne, reklamą/marketingiem offline jest też reklama radiowa i telewizyjna. Choć na pozór jest to trochę dziwne, to trzeba też pamiętać o tym, że telewizja jest nadal najmocniejszym i najefektywniejszym źródłem zasięgu, dopiero potem są social media, czy YouTube i radio. Ktokolwiek choć trochę siedzi w marketingu pewnie wie, że Budweiser to swego czasu mistrz reklamy TV, w Polsce całkiem udane kampanie prowadziło Allegro czy Żubr – o nich za moment, a Bud? Ta kampania, którą dziś już pewnie tylko boomerzy (podobno już się zaliczam) sprawiła, że sprzedaż wystrzeliła z jakichś 2,4 mln baryłek to 99,2 mln. Znaczy się pik w górę lekko licząc o 4000%! Ciekawe jaką premię zgarnął ich marketing?

Rodzimy portal aukcyjny od lat słynie ze świetnych reklam. Są doskonale skonstruowane i cóż, nie jedna wyciskała już łzy. Jedna z moich ulubionych to ta:

Mamy tu zastosowane chyba wszystkie 22 zasady opowieści Pixara.

Inbound marketing

Teraz dwa nieco trudniejsze pojęcia – Inbound to rodzaj marketingu, który ma odkrywać rozwiązania. Stosując tą drogę tworzysz na przykład treści, które mają przyciągać potencjalnego klienta – twoim celem nie jest od samego początku sprzedaż. Trudno o lepszy przykład niż ten wpis i cały mój blog. Trafiają tu osoby, które chcą poszerzyć wiedzę a bywa, że po jakimś czasie zaczynamy współpracować.

Outbound marketing

marketing zaś przypomina trochę sprzedawcę na straganie. Nawołuje on klientów, ale co do zasady niekoniecznie interesuje się tym czego klient szuka. Po prostu radośnie nawołuje “kartofle młode, pyszne i jędrne” nie bacząc na to, przy przechodnie przyszli po kartofle, czy pyry, a może szukają akurat gruli albo po prostu ziemniaków. Zatem outbound marketing lepiej sprawdza się w sytuacjach, kiedy Twój produkt jest w miarę uniwersalny, szybko rotujący i większość Twojej grupy docelowej go potrzebuje. Idealnie tu pasuje cała branża spożywcza, FMCG czy dobra podstawowe. Chcąc szybko rozróżnić in i outbound marketing można by powiedzieć, że inbound skupia się na komunikacie klienta, a outbound ciężar komunikatu kładzie po stronie sprzedawcy. Aby jeszcze bardziej podbić Twoją percepcję pojmowania tych pojęć wystarczy dodać, że tak naprawdę lejek sprzedażowy może zaczynać się inboud marketingiem, a kończyć outboundem – proste prawda? Co więcej, kampania Google Ads również może być zbudowania w myśl in i out bound marketingu. Tu podobnie jak w SEO wiele można skwitować uniwersalnym “to zależy”. Dobrym przykładem outbound marketingu będą billboardy, czy cold calling. W ikoną outbound od lat jest Times Square – królestwo outbound:

Content marketing

Oto od kilku sezonów król i gwiazda salonów. Marketing treści, czy content marketing. Reprezentant Inbound Marketingu, w wersji digital i offline. Pan i Władca umysłów marketerów i bożyszcze pozycjonerów. Podstawowym założeniem marketingu treści jest rozwiązywanie problemów odbiorcy i przy okazji budowanie zaufania do marki. Produkt, który promujemy jest odkrywany mimochodem, przy okazji lektury tekstu – czasami na zupełnie inny temat. Content marketing bywa łączony z opcją płatnego dostępu do treści – najczęściej formie pay by lead – czyli zapisu do newslettera, czy pozostawienia danych kontaktowych jako warunku lektury całego tekstu. Doskonałymi reprezentantami tego rodzaju marketingu mogą być z powodzeniem:

  • artykuły na blogu
  • filmy i vlogi
  • podcasty
  • webinary
  • case studies
  • e-book
  • infografiki
  • Search Engine

Marketing

Czyli marketing w wyszukiwarkach, a prościej – promocja i reklama w wyszukiwarce. SEM możemy podzielić na dwa rodzaje – płatny – powszechnie znany Google Ads (ale każda wyszukiwarka posiada własny system reklamowy o czym warto pamiętać) oraz bezpłatne – czyli płatne, ale w innym miejscu – wyniki organiczne, a znane szerszej publiczności pod nazwą SEO – czy pozycjonowanie. O tym segmencie marketingu mógłbym opowiadać godzinami – co zresztą miało miejsce podczas szkoleń i kursów, na których bywam w roli prowadzącego – ale to co na tym etapie musisz wiedzieć to, że na efekty działań SEO trzeba zwykle poczekać, zaś SEM rozumiany jako Google Ads – daje efekt natychmiastowy, skalowalny i możliwy do zatrzymania, zaś na wyniki pozycjonowania trzeba długo czekać na ich wpływ na pozycje i nie sposób regulować efekt tych działań.

Growth marketing

Słowo równie popularne, zwłaszcza w ogłoszeniach o pracę. W najprostszym podejściu są to zintegrowane działania prowadzące do wzrostu dochodu na wszystkich polach aktywności marki. Pojęcie weszło na salony w okolicach roku 2000, kiedy rosnąca ilość startupów potrzebowała innego podejścia do marketingu, aby móc skutecznie konkurować z rozwiniętymi już firmami. Ten rodzaj działania startupy wykorzystały też do zwracania uwagi inwestorów dowodząc w ten sposób możliwości skalowania swoich działań marketingowych i tego, że rosnący biznes podała rosnącej liczbie klientów. Przykładami marek, które bardzo mocno skupiły się na Growth Marketingu to Slack czy Uber. najczęściej zaś chyba podnoszonym w analizach przykładem tego rodzaju działań marketingowych jest Notion – połączenie chyba większości usług służące lepszej pracy zespołowej. Jako podwaliny sukcesu platformy uważa się świetny i dopracowany produkt, głośną społeczność i model freemium który pozwala w przystępny sposób pozyskiwać nowych użytkowników i utrzymać ich za sprawą jakości produktu. Pomaga też to, że użytkownicy mogą tworzyć i udostępniać innym szablony i schematy które napędzają tylko jakość produktu i pozwalają rozwijać grupę zaangażowanej społeczności a ta zaś napędza przypływ nowych użytkowników. Istne marketingowe perpetuum mobile, gdzie użytkownicy wpływają na atrakcyjność produktu dla kolejnych użytkowników.

B2B marketing

Tu wracamy do bardziej utartych szlaków. Podział marketingu na B2B i B2C funkcjonuje w naszej świadomości od wielu już lat. Ta klasyfikacja nie skupia się na typie działania, a odbiorcy tych działań. B2B to nic innego jak marketing business-to-business i jest aktywnością nastawioną na budowanie relacji i sprzedaży między firmami. Oprócz oczywistych przykładów jak leasingi za marketing B2B można obrać większość działań na LinkedIn – społeczności skupiającej się bardziej na zawodzie i pracy niż ma to miejsce na bardziej “cywilnym” Facebooku. Zatem jeśli chcesz dotrzeć do konkretnych grup zawodowych, albo stanowisk (na przykład inżynierowie produkcji) to prawdopodobnie najłatwiej będzie od nich dotrzeć właśnie tam. Czytając niektóre magazyny można natrafić na reklamy hoteli informujących o ofercie na szkolenia i eventy firmowe – tu również typowe działanie B2B. No i być może najprostszy przykład – reklamy hostingu czy aparatów dla profesjonalistów.

B2C marketing

Business-to-Consumer dla odmiany celuje w konsumenta. Większość fotografów porusza się w tym właśnie segmencie docierając do par młodych czy rodziców. To tu ulokowana jest oferta na fotografię noworodkową, brzuszkową, ślubną czy komunijną. Tu nie trzeba daleko się rozglądać za przykładami – lwia cześć wszystkim reklam jakie codziennie widujemy to ta właśnie grupa – od radia, prasy, telewizji, przez billboardy, plakaty, ulotki aż po w zasadzie cały Facebook i trzy czwarte internetu w ogóle. Allegro, Zalando, Apart, Coca-Cola… Sporo tego i czasami można mieć wrażenie, że na 6 miliardów ludzi na świecie jesteś Ty, a pozostałe 5 miliardów 999 milionów 999 tysięcy 999 próbuje Ci coś zareklamować. Twarde dane są nieco inne, ale żeby była w tym jakaś drastyczna różnica – nie powiem 😉 Rankingów kampanii jest sporo, ale mój osobisty wysoko notuje się kampania “Adoptuj dla dobra psów” – jak to zwykle bywa – spełnia ona kryteria wielu rodzajów marketingu.

Affiliate marketing

Marketing afiliacyjny to bardziej zaawansowana forma polecenia. Występuje w sytuacji, w której marka wynagradza polecającego za skuteczną sprzedaż. To prawdziwe poletko ryżowe grow hakerów, którzy dzielnie walczą na rzecz marek i choćby przy pomocy mikro influencerów budują zasieki. Przeważnie każda taka tuba reklamowa jaką się staje otrzymuje specjalne linki i kody trackingowe by móc dokumentować transakcje, które doszły do skutku za sprawą takiego ambasadora. Inna formą tego rodzaju działania mogą być premie za polecenia w rekrutacji – mechanizm jest bardzo podobny. W ten sposób jako afiliant – działa ceneo, nokaut a bardzo często spotkać się można z programami partnerskimi które o afiliację właśnie się opierają. Dobrze skonstruowana afiliacja pozwala generować zyski przy relatywnie niskim koszcie i to w tej metodzie jest wspaniałe. Co warte podkreślenia, w relacjach B2B afiliacja również ma miejsce i jej przykładem mogą być programy chociażby Microsoftu wspierające sprzedaż oprogramowania dla firm.

Social media marketing

Kolejne raczej dobrze znane pojęcie, za którym kryje się obecność w portalach społecznościowych. Facebook, Instagram Twitter, Tik Tok i wiele innych podbiło nasze strzechy z równą intensywnością, niemniej liczące się biznesy spotkać można w każdym większym tego typu medium. Jak dziś pamiętam czasy, kiedy fotografowie zarzekali się, że Tik Tok nie jest dla nich, a dziś z radością obserwuję kilak fajnie prowadzonych kont przez Polskich fotografów. Ktoś pewnie znowu zapyta, czy to sprzedaje. To zależy. Zależy do tego co oferujesz, czy jest to w ogóle coś wartego kupna, ale trzeba też pamiętać, że nie jesteś jak przywołany już tu sprzedawca na straganie – cześć Twoich działań musi mieć charakter wizerunkowy a część sprzedażowy inaczej ciężko będzie Ci przekonać klientów do skorzystania z Twojej oferty. Zatem tu przykładem jest cały Facebook, ale ostatnio największą furorę robi Giuseppe…

Brand marketing

Ten rodzaj marketingu nie jest w Polsce zdaje się nazbyt popularnym i dość trudno uchwycić jego meritum, jednak – podejmuję ryzyko. To działania prowadzone tak, by ich osią nie był produkt – a marka. Najlepszym tego przykładem będzie Visa – która co do zasady nie reklamuje swoich kart płatniczych – ba, nawet jeśli by tak uznać, to nie kupisz ich od Visa, a najwyżej od swojego banku. Visa stawia na wizerunek marki. Innym mocnym graczem w tym rodzaju działań marketingowych jest na pewno Apple – marka stała się sama w sobie synonimem cech swoich produktów. Czym jest BMW? Radością z jazdy jak głosi ich motto. Nie ważne o jakim samochodzie mówimy, obcując z BMW cieszysz się samym faktem jazdy (niekoniecznie prowadzenia!) tych pojazdów. Swoją drogą ciekawe, kiedy marketing BMW dostrzeże mojego bloga, bo ostatnio dość regularnie marka się w moich wpisach pojawi. Nie, nic nie sugeruję, ale z drugiej strony – byłbym skłonny pójść na jakiś product placement 😉 Zatem mniej ważne staje się co marka produkuje a zyskuje w przekazie to – jaka marka jest. Coca – Cola orzeźwia, Wedel wywołuje uśmiech i tak dalej. Warto też nadmienić, że choć ten rodzaj marketingu może się kojarzyć z B2C, to w relacji B2B marketing marki również ma miejsce. Jakby nad tym się chwilę zastanowić to i Paweł Tkaczyk się tu świetnie wpisze – bo jak wszyscy wiemy zarabia opowiadaniem historii, ale nikt krucze nie wie o czym…, dopóki ich nie wysłucha 🙂

Direct marketing

W marketingu bezpośrednim nie ma mowy o szerokiej skali działania, kampaniach w telewizji czy billboardach przy autostradzie. Oczywisty przykład tego rodzaju marketingu – nasza skrzynka na listy, czasem uginająca się pod ilością ulotek weń wetkniętych. W wersji cyfrowej będzie to masa maili które codziennie usuwamy bez otwierania, albo telefony zachęcające do zakupu usług i produktów. Powiedz sobie szczerze – to chyba najmniej lubiane dziecko ze wszystkich typów marketingu i obarczone sporym bagażem negatywnych doświadczeń. Sam w sobie direct marketing zły nie jest, ba, bywa całkiem tani i efektywny, ale lata działań nie zawsze sensownie zaprojektowanych przyprawiły go o etykietkę niezbyt lubianej formy kontaktu konsumentów z produktami i usługami.

Influencer marketing

Tu sprawa wydaje się prosta. Marki wchodzą współpracę z znanymi osobami a celem jest promocja produktów wśród fanów znanej osoby. Tu influencerem może być każdy w zasadzie, a im większy generuje on zasięg – tym lepiej. Do grona najbardziej znanych na pewno zaliczyć można Annę Lewandowską, Cristiana Ronaldo czy Froza i Wersow. Mechanika tego działania ma różne podłoże, czasami to siła autorytetu, czasami zaufania, mody albo chęć naśladownictwa – finalnie sprowadza się to do tego, że fani influencera zainspirowani jego postawą – sięgają po promowany produkt. Nie oznacza to, że każdy kto ogląda piłkę nożna sięgnie po telefon reklamowany przez Roberta Lewandowskiego, ale jakaś ich część tak właśnie się zachowa. Przykłady takich działań mogą być mniej lub bardziej oczywiste, bywa, że taka współpraca z influencerami jest dość dyskretna i nie kończy się wielką kampanią reklamową, a przemycaniem od czasu do czasu wzmianki. W końcu wszyscy przecież wiemy, że Canon produkuje najlepszy sprzęt dla fotografów i nikogo to dziwić nie powinno.

Email marketing

Email marketing ma dwa oblicza, jedno znane z każdej darmowej skrzynki pocztowej zasypywanej setkami listów które mniej lub więcej (przeważnie mniej) trafiają w nasze gusta i potrzeby – to znamy wszyscy i tego się nie lubi – choć skoro się to robi – to znaczy, że się działa i zwraca. Co ważne, chyba wszystkie systemy do wysyłki maili pozwalają tworzyć łańcuchy zdarzeń i scenariuszy. Jest to narzędzie powszechnie stosowane w budowaniu lejka konwersji a także jako element wirtualnych kursów. Wyobraź sobie sytuację, w której w pierwszym mailu zadajesz pytanie i dwie możliwe odpowiedzi – po kliknięciu każdej z nich system może wysłać maila którego treść zależy od pierwotnego wyboru. Innym rozwiązaniem jakie się stosuje to eliminacja wysyłek, do osób które zbyt rzadko otwierają nasze maile – w ten sposób oddzielamy wirtualne ziarno od plew i optymalizujemy koszt kampanii. Stosując takie rozwiązania jesteś w stanie całkiem sporo dowiedzieć się o swoich odbiorcy i finalnie zaproponować mu spersonalizowany produkt, którego szansa zakupu znacząco rośnie. Jak to zwykle bywa, najtrudniejszym elementem tej strategii jest dobre zaplanowanie ścieżek i dostarczenie treści która odbiorca będzie chciał poznać. Tu raczej nie działa mail typu “kup, kup, kup teraz”.

Marketing szeptany

Ta taktyka w wersji offline najczęściej spotykana jest w usługach – branża budowlana, fryzjerska, fotografowie bardzo często bazują na niej jako podstawowej (a czasami nawet jedynej) formie marketingu. To nic innego niż polecenia. Marketing szeptany na dobre też się rozgościł się w digitalu i tu przybrał formę albo pytań o polecenia, albo celowego działania, w którym mniej lub bardziej przypadkowo rekomendujemy czyjeś usługi. W najbardziej szlachetnej wersji marketingu szeptanego jego inicjatorem jest klient, który zadowolony z wykonania usługi czy produktu, czy samej obsługi – mówi o tym. W ten sposób organicznie i oddolnie może powstać wrażenie, że marka jest tak dobra, że klienci chcą się dzielić doznaniami z jej obcowaniem. Częściej w marketingu można zaobserwować ten drugi rodzaj działań – zwłaszcza widoczny w SEO – gdzie pod wpływem zamierzonych działań marka staje się tematem do dyskusji. Co ciekawe w 2015 roku badania Nielsen wykazało, że 83% respondentów w aż 60 krajach ufało rekomendacją znajomych i rodzin. Kiedy zapytano ich o opinie dostępne w sieci – współczynnik zaufania spadał do 66% – co moim zdaniem i tak jest wysokim wskaźnikiem patrząc na to, jak nieudolne czasami potrafią być rekomendacje pisane na zlecenie. Warto dodać, że punktem startu marketingu szeptanego nie musi być zawsze produkt – może to być marka, albo jej konkretne działanie. Bywa, że punktem startu dyskusji są inne działania firmy – często są to działania o charakterze charytatywnym. Jeśli chcecie zobaczyć coś, co swego czasu było Królem Szeptanek, a przy okazji całkiem udanym viralem, to warto się zainteresować płytą wiórową z Leroy Merlin: 

https://www.leroymerlin.pl/elementy-mebli-i-okucia/plyty-wykonczeniowe/plyty-wiorowe-laminowane-i-surowe/plyta-wiorowa-meblowa-laminowana-hpl-biala-u511-18-mm-280×207-cm-swiss-krono,p7519,l841.html

To co wydarzyło się w sekcji komentarzy to prawdziwa kopalnia dobrej zabawy

Event marketing

Ten rodzaj taktyki działań marketingowych nie powinien być dla nikogo zagadką. Wszelkiej maści targi czerpią z tego typu marketingu to co najważniejsze. Warto może przypomnieć tylko, że celem tego rodzaju marketingu jest tworzenie niezapomnianych doświadczeń przez zaangażowanie uczestników eventu oraz zachęcenie ich do bezpośredniej interakcji z marką. Ta interakcja może polegać na wypróbowaniu produktu, oglądaniu jego pokazu, uczestnictwo w koncercie (Orange Festival czy Męskie Granie), premiery targowe czy kongresy i konferencje. Jako że piszemy o marketingu zapewne słyszałeś o oprogramowaniu Salesforce i dobrze, ciekawe tylko czy wiesz, że w stanach od prawie 20 lat funkcjonuje event o nazwie Dreamforce. To całkiem spory, trzydniowe wydarzenie dla klientów i społeczności skupionej wokół salesforce. To naprawdę ciekawie zaprojektowane doświadczenie w obcowaniu z marką, oprócz typowych dyskusji, prezentacji czy szkoleń na Dreamforce można zdobyć niektóre certyfikaty kwalifikacji a także całkiem miło spędzić czas w budowanym na tą okoliczność wesołym miasteczku. Całość wieńczy impreza. Skoro już o imprezach mowa, to w naszym ogródeczku całkiem nieźle z event marketingiem radzi sobie Linkhouse, który przy okazji urodzin niby przypadkiem, a jednak celowo jest w stanie w jednym miejscu zgromadzić całkiem pokaźne grono specjalistów od pozycjonowania. Od trochę lepszych amatorów po gwizdy wielkiego formatu.

Marketing Partyzancki

Ta taktyka to kolejna hybryda w zasadzie. Polega na korzystaniu z nadarzających się okazji w sposób niekonwencjonalny i dąży do wywołania silnych emocji i przekazu.  Kluczowe cechy marketingu partyzanckiego:

  • niska cena
  • wysoka kreatywność
  • prosty i krótki przekaz
  • często operuje w miejscach publicznych
  • tworzy silne wrażenia

Żeby lepiej pokazać o czym mowa warto tu pokazać klika przykładów świetnych akcji wpisujących się właśnie w ten rodzaj taktyki marketingowej.

Proste, genialne, stosunkowo niedrogie i na pewno wywołało spore zamieszanie. Czyli zrobiło dokładnie to, czego po partyzantach spodziewać się należy.

Wnioski też nie są proste.

Chciałbym móc Ci powiedzieć, że podział dziedzin i strategii marketingu jest prosty, że coś co jest białe zawsze białym będzie, ale niestety wygląda to inaczej. Niemal każde działanie da się zaliczyć do przynajmniej kilku rodzajów marketingu a jego klasyfikacja bywa uzależniona od samego komunikatu. Najważniejszym wnioskiem po lekturze tego tekstu powinno być, że nachalne atakowanie z komunikatem “kup” działa niezbyt często i w bardzo ograniczonym zakresie, to jedno, dwa – ogół działań marketingowych powinien być częścią większego planu i pomysłu a nie łapaniem okazji i zrywów w przypływie fantazji. Marketing to twarz Twojej marki i oprócz tego, że musi wypowiadać się na odpowiednim do odbiorców poziomie, to powinna też jakoś przyzwoicie wyglądać.